*Kai*
Obudził mnie głośny krzyk Norene. Zerwałem się do mojej ukochanej i przez moment słuchałem co się dzieje.
- Chan, nie ! - krzyknęła. Moje serce omal nie wyskoczyło z piersi. Złapałem ją za ramiona, a ona z przerażeniem zerwała się do góry. Jej ciało drżało.
- Maleńka, spokojnie. - przytuliłem ją i pocałowałem w czoło. Dziewczyna rozkopała kołdrę i spojrzała na swój brzuch. Delikatnie pogładziła się po wypukłości i wytarła spocone czoło. Jej oddech zaczął się uspokajać, a ona mocno mnie przytuliła. - Csiii. - pogładziłem jej włosy. Miałem tylko nadzieję, że nic jej nie jest.
*Norene*
- Muszę na chwilę wyjść Kai. - powiedziałam. Nie chciałam dać po sobie poznać, że nie mogę dojść do siebie.
- Pójdę z Tobą. - zaproponował chłopak. Posłałam mu słaby uśmiech.
- Nie trzeba. - zaprzeczyłam. Za wszelką cenę chciałam być teraz sama. - Napiję się czegoś, ochłonę i zaraz wracam. - ucałowałam jego czoło - Śpij.
Wyszłam z pokoju, kierując się do kuchni. Wyjęłam z lodówki mleko, nalałam sobie do szklanki i poszłam do salonu. Gdy tylko usiadłam, złapałam głęboki oddech i upiłam łyk ze szklanki. Ciepła dłoń spoczęła na moim ramieniu.
- Coś się stało ? - usłyszałam niski głos. Przełknęłam mleko i odwróciłam wzrok w stronę chłopaka.
- Oh, Sehun, nie chciałam cię obudzić. - powiedziałam. Blondyn zabrał dłoń i usiadł na przeciwko w fotelu.
- Nie obudziłaś. - posłał mi ciepły uśmiech. Jego twarz przybrała nagle poważnego wyrazu. - Jesteś roztrzęsiona.
Spojrzałam na niego. Nie wiedziałam skąd domyślił się, że coś mi dolega.
- Bo wiesz co Sehun.. - zawahałam się. Był chłopakiem mojej siostry, a takie zwierzanie nie wydawało mi się dobrym sposobem na załagodzenie mojego bólu. - ...nie mogę. - wydukałam w końcu i odłożyłam szklankę na stolik. Pokiwałam głową. Chowając ją w dłoniach powstrzymywałam łzy. Chłopak dotknął mojej dłoni i odciągnął ją od twarzy. Spojrzałam na niego zła. Jednak kiedy spotkałam jego ciepły i delikatny wzrok, wiedziałam, że mogę mu o wszystkim powiedzieć.
- Więc ? - zapytał i delikatnie się uśmiechnął. Wysunęłam swoją dłoń z jego uścisku, kładąc ją swobodnie na kolanach.
- Miałam sen. - zaczęłam. Chciałam opowiedzieć mu wszystko, pomijając szczegóły i nie wspominać o rzeczach, które by mnie zabolały. Wiedziałam jednak, że bez tego się nie obędzie. - Był tu Chanyeol. - chłopak poruszył się w fotelu. Gdyby nie jego mimika twarzy, nigdy nie pomyślałabym, że to go ruszyło. - Channie miał wypadek na moich oczach. Ja poroniłam, a Shus dostała telefon od Cho. - blondyn przeczesał włosy ręką i delikatnie przejechał językiem o ustach. Pomyślałam wtedy, że wygląda seksownie i od razu skarałam się w myślach. Jak mogłam tak myśleć, przecież on był chłopakiem mojej siostrzyczki. Zamyśliłam się. Nie zauważyłam kiedy Sehun przysiadł się obok mnie i mimowolnie mnie przytulił. Szybko się od niego odsunęłam. - To był tylko sen, prawda ? - zapytałam po chwili. Chłopak nic nie odpowiedział. Przestraszyłam się. - Sehun. - powiedziałam donośniej. Dopiero teraz blondyn odwrócił wzrok w moją stronę. Wpatrywał się we mnie pytająco. - Czy ty mnie słuchałeś ?
- Tak. - odpowiedział szybko. - Przepraszam. To był sen, tak. - potwierdził. Widać było jego rozkojarzenie.
- Sehun, nie okłamujesz mnie ? - spytałam niepewnie. Nie byłam tego już taka pewna.
- Norene, nie mógłbym cię okłamać. - powiedział z powagą. Uwierzyłam mu. Zadawałam sobie tylko pytanie, czemu Sehun był taki zakłopotany, kiedy o tym usłyszał. Wstał z kanapy i pogłaskał mnie po głowie. Poczułam się strasznie głupio. - Nie myśl o tym więcej, dobrze ?
- Dobrze. - odpowiedziałam mu. Chłopak posłał mi uśmiech i szybko zniknął. Obejrzałam się za nim, ale on już dawno zniknął na górze.
Dźwięk spadającego wazonu wyrwał mnie z ciszy, która panowała wokoło mnie. Ścisnęłam szklankę w ręce i schowałam się za ścianą wychodzącą na korytarz. Szybkim krokiem wyszłam zza ściany i uniosłam szklankę nad osobą, która stała przede mną. Chłopak zastygł, a ja z wrażenia upuściłam szklankę.
niedziela, 21 lutego 2016
środa, 17 lutego 2016
Rozdział 23. - Zbyt maleńka, by mogła pomieścić coś więcej niż oczywistość.
Wszystko wyglądało jak w zwolnionym tempie. Auto wjechało w ciało Chanyeola, które upadło na kostkę. Widziałam jak jego głowa uderza o twardą nawierzchnię i odbija się od niej jak kauczukowa piłka. Pisk opon samochodu zagłuszył mój wybuch płaczu. Z jego głowy zaczęła wypływać krew, tworząc coraz większą kałużę. Czułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa, a ja zaczynam słabnąć. Kai mocno mnie ściskał, nie dając upaść. Poczułam, że po moich nogach zaczyna spływać ciepła ciecz. Na początku nie wiedziałam o co chodzi, lecz gdy tylko spojrzałam na dół, zobaczyłam krew. Nagły przypływ gorąca zwalił mnie z nóg. Kai szybko wziął mnie na ręce. Moje powieki robiły się coraz cięższe.
- Norene ! - krzyknął głośno. Na jego twarzy widziałam łzy. Ostatnie co pamiętam to krzyki Shus.
*Shus*
Zawieźliśmy ją do szpitala. Masa pielęgniarek zatarasowała nam drogę do wejścia na salę. Rozpłakałam się, wtulając w Sehuna.
- Shus, spokojnie. - powiedział chłopak. Czułam, że wszystko zaczyna walić się od początku.
- Sehun, a jeśli ona straci to dziecko ? - wydukałam i skarciłam się w myślach.
- Nie myśl tak.- powiedział ostro Sehun. Widać było, że też się o nią martwi. Wcześniej nie przeszło by mi przez myśl, że Sehun może przejmować się Norene. Teraz widziałam, że jest zdruzgotany. Przestań ! - krzyknęłam w myślach na siebie. To nie był czas i miejsce na podejrzewanie Sehuna o cokolwiek. Wytarłam policzki i opadłam na krzesełko. Minęło kilka godzin zanim w szpitalu pojawił się Kai. Podbiegł do nas roztrzęsiony.
- I co z nią ? - zapytał ledwo łapiąc powietrze.
- Nic nie wiemy. - odpowiedział Sehun. Kai przeczesał włosy ręką i usiadł obok mnie.
- To moja wina. - powiedziałem - Mimo wszystko Chan nie powinien zginąć.
Spojrzała na niego. Męczyły go straszne wyrzuty sumienia, ale to nie była jego wina. Może gdyby nie on, Norene tez by zginęła.
- Czy ktoś z państwa jest z rodziny ? - wyrwał mnie głęboki głos mężczyzny stojącego przed nami.
- Ja, jestem jej siostrą. - odpowiedziałam szybko i wstałam. Mężczyzna w białym kitlu poprosił mnie do sali gdzie leżała Norene.
- Prosiłbym żeby moja pacjentka oszczędzała się, nie przemęczała. - powiedział - Jeśli pańska siostra obudzi się i będzie chciała wyjaśnić o co chodziło, proszę jej na to pozwolić. - wyszedł ze sali nic więcej nie mówiąc.
Podeszłam do leżącej Norene. Na jej twarzy malował się grymas bólu. Pogłaskałam ją po głowie.
- Będzie dobrze kochanie. - przerwałam ciszę, która panowała w sali i momentalnie cicho się rozpłakałam.
*Kai*
Czekałem z niecierpliwością na Shus, która rozmawiała z lekarzem. Po godzinie przyszła do nas zapłakana.
- Norene chcę z Tobą porozmawiać. - powiedziała w moją stronę Shus. Wstałem i pośpiesznie udałem się do sali, w której leżała. Gdy tylko nasze oczy zetknęły się w powitalnym geście, wpadłem w panikę, a moje serce przeszył ból. Podszedłem do niej i złapałem ją za rękę. Jej oczy były lekko przekrwione, mimo tego na jej twarzy nie było smutku.
- Maleńka. - powiedziałem i pocałowałem jej rękę. Norene wpatrywała się we mnie przez moment.
- Dziękuję Ci. - powiedziała. Czułem się okropnie.
- Co? - spytałem - Za co ?
- Powiedzieć Ci co tak na prawdę z dzieckiem ? - zapytała. Chciałem wiedzieć, mimo to, nie mogłem pozwolić jej na ból.
- Norene, jeśli nie...
- Chcesz czy nie ? - przerwała. Jeszcze nie widziałem jej tak stanowczej i złej zarazem.
- Tak. - przyznałem cicho, spuściłem głowę i wpatrywałem się w białe płytki na podłodze.
- Poroniłam słabszego bliźniaka. - powiedziała. Moja głowa uniosła się z nad łóżka. Nie wiedziałem czy mam się cieszyć, czy płakać. Ścisnąłem mocniej jej rękę. - Urodzę córeczkę. - kontynuowała z uśmiechem. - Dziękuję, że uratowałeś mnie i moje dziecko.
Wpatrywałem się w nią. W momencie znalazłem się przy niej i mocno ją pocałowałem.
*Shus*
Gdy tylko usiadłam Sehun podał mi plastikowy kubek z gorąca herbatą. Przysiadł obok i delikatnie pogłaskał mnie po plecach. Z jednej strony bardzo się cieszyłam, a z drugiej byłam wściekła, że moja siostra musi cierpieć.
- Jak dziecko ? - spytał Sehun po chwili milczenia.
- Wszystko będzie dobrze. - zaczęłam i upiłam łyk z kubka - Poroniła jednego z bliźniaków.
- Bliźniaków? - zdziwił się chłopak.
- Tak. - odpowiedziałam mu - Urodzi córeczkę.
Słyszałam jak jego oddech uspokaja się, a jego ciało przestaje drżeć. Byłam szczęśliwa, że mam tak troskliwego faceta, coś jednak wzbudziło moje podejrzenia. Mimo wszystko odsunęłam negatywne emocje na bok i położyłam lekko głowę na jego ramieniu. Chłopak objął mnie i pocałował w czoło. Mój telefon zaczął mocno wibrować. Przyłożyłam go do ucha, nie patrząc na nadawcę.
- Shus, co stało się Norene, mów ! - krzyknął męski głos po drugiej stronie. Sehun skrzywił się obok słysząc głos zdenerwowanego chłopaka. - Shus ! - powtórzył. Teraz wiedziałam, że nie moge ukrywać tego co się stało.
- Norene ! - krzyknął głośno. Na jego twarzy widziałam łzy. Ostatnie co pamiętam to krzyki Shus.
*Shus*
Zawieźliśmy ją do szpitala. Masa pielęgniarek zatarasowała nam drogę do wejścia na salę. Rozpłakałam się, wtulając w Sehuna.
- Shus, spokojnie. - powiedział chłopak. Czułam, że wszystko zaczyna walić się od początku.
- Sehun, a jeśli ona straci to dziecko ? - wydukałam i skarciłam się w myślach.
- Nie myśl tak.- powiedział ostro Sehun. Widać było, że też się o nią martwi. Wcześniej nie przeszło by mi przez myśl, że Sehun może przejmować się Norene. Teraz widziałam, że jest zdruzgotany. Przestań ! - krzyknęłam w myślach na siebie. To nie był czas i miejsce na podejrzewanie Sehuna o cokolwiek. Wytarłam policzki i opadłam na krzesełko. Minęło kilka godzin zanim w szpitalu pojawił się Kai. Podbiegł do nas roztrzęsiony.
- I co z nią ? - zapytał ledwo łapiąc powietrze.
- Nic nie wiemy. - odpowiedział Sehun. Kai przeczesał włosy ręką i usiadł obok mnie.
- To moja wina. - powiedziałem - Mimo wszystko Chan nie powinien zginąć.
Spojrzała na niego. Męczyły go straszne wyrzuty sumienia, ale to nie była jego wina. Może gdyby nie on, Norene tez by zginęła.
- Czy ktoś z państwa jest z rodziny ? - wyrwał mnie głęboki głos mężczyzny stojącego przed nami.
- Ja, jestem jej siostrą. - odpowiedziałam szybko i wstałam. Mężczyzna w białym kitlu poprosił mnie do sali gdzie leżała Norene.
- Prosiłbym żeby moja pacjentka oszczędzała się, nie przemęczała. - powiedział - Jeśli pańska siostra obudzi się i będzie chciała wyjaśnić o co chodziło, proszę jej na to pozwolić. - wyszedł ze sali nic więcej nie mówiąc.
Podeszłam do leżącej Norene. Na jej twarzy malował się grymas bólu. Pogłaskałam ją po głowie.
- Będzie dobrze kochanie. - przerwałam ciszę, która panowała w sali i momentalnie cicho się rozpłakałam.
*Kai*
Czekałem z niecierpliwością na Shus, która rozmawiała z lekarzem. Po godzinie przyszła do nas zapłakana.
- Norene chcę z Tobą porozmawiać. - powiedziała w moją stronę Shus. Wstałem i pośpiesznie udałem się do sali, w której leżała. Gdy tylko nasze oczy zetknęły się w powitalnym geście, wpadłem w panikę, a moje serce przeszył ból. Podszedłem do niej i złapałem ją za rękę. Jej oczy były lekko przekrwione, mimo tego na jej twarzy nie było smutku.
- Maleńka. - powiedziałem i pocałowałem jej rękę. Norene wpatrywała się we mnie przez moment.
- Dziękuję Ci. - powiedziała. Czułem się okropnie.
- Co? - spytałem - Za co ?
- Powiedzieć Ci co tak na prawdę z dzieckiem ? - zapytała. Chciałem wiedzieć, mimo to, nie mogłem pozwolić jej na ból.
- Norene, jeśli nie...
- Chcesz czy nie ? - przerwała. Jeszcze nie widziałem jej tak stanowczej i złej zarazem.
- Tak. - przyznałem cicho, spuściłem głowę i wpatrywałem się w białe płytki na podłodze.
- Poroniłam słabszego bliźniaka. - powiedziała. Moja głowa uniosła się z nad łóżka. Nie wiedziałem czy mam się cieszyć, czy płakać. Ścisnąłem mocniej jej rękę. - Urodzę córeczkę. - kontynuowała z uśmiechem. - Dziękuję, że uratowałeś mnie i moje dziecko.
Wpatrywałem się w nią. W momencie znalazłem się przy niej i mocno ją pocałowałem.
*Shus*
Gdy tylko usiadłam Sehun podał mi plastikowy kubek z gorąca herbatą. Przysiadł obok i delikatnie pogłaskał mnie po plecach. Z jednej strony bardzo się cieszyłam, a z drugiej byłam wściekła, że moja siostra musi cierpieć.
- Jak dziecko ? - spytał Sehun po chwili milczenia.
- Wszystko będzie dobrze. - zaczęłam i upiłam łyk z kubka - Poroniła jednego z bliźniaków.
- Bliźniaków? - zdziwił się chłopak.
- Tak. - odpowiedziałam mu - Urodzi córeczkę.
Słyszałam jak jego oddech uspokaja się, a jego ciało przestaje drżeć. Byłam szczęśliwa, że mam tak troskliwego faceta, coś jednak wzbudziło moje podejrzenia. Mimo wszystko odsunęłam negatywne emocje na bok i położyłam lekko głowę na jego ramieniu. Chłopak objął mnie i pocałował w czoło. Mój telefon zaczął mocno wibrować. Przyłożyłam go do ucha, nie patrząc na nadawcę.
- Shus, co stało się Norene, mów ! - krzyknął męski głos po drugiej stronie. Sehun skrzywił się obok słysząc głos zdenerwowanego chłopaka. - Shus ! - powtórzył. Teraz wiedziałam, że nie moge ukrywać tego co się stało.
wtorek, 16 lutego 2016
Rozdział 22. - To, jaki nastrój w pokoju panuje, często zależy od pojedynczej osoby.
Norene też nie mogła powstrzymać łez, które płynęły jej po policzkach. Spojrzałam na jej okazały brzuszek i uśmiechnęłam się szeroko.
- Martwiłam się o Ciebie i dziecko. - przyznałam.
- Przepraszam cię Shus, ja musiałam wyjechać. - posmutniała. Nie chciałam, żeby przypominała sobie o tym idiocie, więc szybko zmieniłam temat.
- Sehun przygotował pyszne jedzenie, chodźmy zjeść. - zaproponowałam. Wszyscy zgodnie udaliśmy się do kuchni i usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy w milczeniu i przesiedliśmy się do salonu. Nagle w korytarzu zaczął dzwonić telefon Norene.
*Norene*
Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Wychodząc ze salonu i kierując się do wyjścia, zauważyłam, że Shus wiedzie mnie wzrokiem na korytarz. Zastanawiała się, kto to mógł być, tak jak ja. Gdy tylko wyjęłam telefon i spojrzałam na ekranik przeszedł mnie niepokojący dreszcz. Niepewnie kliknęłam zieloną słuchawkę i pierwsze co usłyszałam to płacz. Milczałam. Nie wiedziałam co mam zrobić. Gdy tylko chłopak zrozumiał, że go słucham, ucichł.
- Norene ? - zapytał. Czułam jak moje serce zwalnia i czas staje w miejscu.
- Tak ? - spytałam cicho wchodząc do kuchni
- Myślałem, że nie odbierzesz, że...
- Mów o co Ci chodzi. - przerwałam. Nadal mówiłam szeptem.
- Chciałbym się z Tobą zobaczyć. - zaczął - Skrzywdziłem cię, ale nie chcę żeby tak to się skończyło.
- A jak ? - spytałam. W tej chwili nie byłam na niego zła, nie wściekałam się, po prostu już nic do niego nie czułam.
- Inaczej. - powiedział. Przez chwilę milczał. - Możesz rozmawiać ?
- Zaczekaj. - odpowiedziałam mu cicho. Wychyliłam się z kuchni i odsunęłam telefon od ucha. W salonie nadal rozbrzmiewała rozmowa. Założyłam buty i kurtkę jak najciszej mogłam, nacisnęłam klamkę i wyszłam. Ustałam na schodach i podniosłam z powrotem komórkę do ucha.
- Już. - powiedziałam, zapinając kurtkę. Poprawiłam telefon, w którym panowała cisza. - Channie ? - spytałam i od razu skarciłam się, za to, że tak go nazwałam. Spojrzałam na ekranik, rozmowa nadal trwała, chociaż on nie odzywał się nawet słowem. - Hallo ? - powtórzyłam i usłyszałam w słuchawce dziwne echo. Przestraszyłam się i skierowałam wzrok za furtkę. Ulica była dosyć ciemna i pusta. Ruszyłam przed siebie czekając na jakąkolwiek odpowiedź z drugiej strony. Gdy tylko moja ręka dotknęła bramki, ktoś położył na niej swoją dłoń. Mój wzrok powoli przesunął się po dłoni, ręce aż na twarz obcego. Nagle zobaczyłam czerwone oczy, grymas bólu i świecące od łez policzki. Brązowe koniuszki grzywki delikatnie spadały na czoło chłopaka. Wpatrywałam się w niego tylko przez chwilę. Chwila wystarczyła, żeby coś we mnie pękło.
*Chanyeol*
Nie wytrzymałem. Gdy tylko zobaczyłem jej brzuch i twarz stało się coś dziwnego. Poczułem straszne wyrzuty sumienia, które w kilka sekund wypaliły mi dziurę w klatce piersiowej. Po chwili Norene wpatrywała się w moją twarz. Płakałem, bo dotarło do mnie jak bardzo ją skrzywdziłem.
Milczała, ale jej dłoń delikatnie otarła mój policzek. Miałem wrażenie, że od nowa się w niej zakochuję, że znów zaczyna mi zależeć. Norene przytuliła mnie delikatnie. Nie mogłem się tego spodziewać. Gdy tylko odsunęła się ode mnie, na jej twarzy zauważyłem łzy. Otworzyłem bramkę, ująłem jej rękę i pociągnąłem w stronę ciemniejszego miejsca. Nie chciałem żeby ktokolwiek nas widział.
*Norene*
- Wiem, że moje słowa są nic nie warte, ale chciałbym Cię przeprosić. - zaczął - Zraniłem Ciebie i nasze dziecko. Gdy tylko zobaczyłem ten test spanikowałem. Nie chciałem być ojcem i ponosić odpowiedzialności za to wszystko, dlatego napisałem, że już nic nie czuję. - kontynuował - Boże, jestem jebanym idiotą, bo Cię straciłem. - powiedział i schował twarz w dłoniach. Znów płakał.
*Kai*
Wyszedłem na korytarz, sprawdziłem kuchnię, nigdzie jej nie było. Wyjrzałem na zewnątrz. Już miałem krzyknąć, kiedy w końcu ją zobaczyłem. Zdenerwowany chwyciłem kurtkę i rzuciłem się w stronę wielkiego drzewa po drugiej stronie ulicy. Stanąłem niedaleko i wpatrzyłem się w to co robi moja ukochana. Gdy tylko chwyciła go za dłoń, moje serce stanęło.
- Channie...- usłyszałem z jej ust. - ...chciałabym Ci wybaczyć, zacząć wszystko od nowa. - wypowiedziała słowa z łatwością. Podszedłem do nich, złapałem za jego kurtkę i odepchnąłem go mocno w stronę ogrodzenia. Wpadłem w szał. Kolejny raz powtarzała się sytuacja sprzed kilku miesięcy. Ściskałem jego kołnierz, a on wpatrywał się we mnie ze strachem.
- Jak mogłaś ?! - krzyknąłem w jej stronę. Norene stała i spoglądała na mnie w milczeniu.
- Ale Kai. - powiedziała spokojnie i wyciągnęła do mnie rękę
- Chcesz z nim być, tak ? - zapytałem ze złością i skierowałem twarz w stronę Chanyeola. - Więc proszę. - puściłem go i odszedłem w stronę dormy.
- Kai ! - krzyknęła Norene i pobiegła za mną. Chwyciła mnie za rękę i odciągnęła od bramki. - Ja nie chcę z nim być.
- Sam słyszałem Norene. - powiedziałem powstrzymując łzy. - Proszę cię, nie rań mnie i odejdź.
Jej dłoń silnie ścisnęła moją.
*Norene*
Usłyszałam głośny ryk silnika. Gdy tylko odwróciłam się w stronę hałasu, zauważyłam, że auto jedzie wprost na Chanyeola. Chłopak stał nieruchomo i z delikatnym uśmiechem spoglądał w moją stronę. W popłochu rzuciłam mu się na ratunek. Silne ręce Kaia nie pozwoliły mi jednak wypaść na ulicę.
- Chan ! - krzyknęłam, a po moich gorących policzkach popłynęły łzy.
- Martwiłam się o Ciebie i dziecko. - przyznałam.
- Przepraszam cię Shus, ja musiałam wyjechać. - posmutniała. Nie chciałam, żeby przypominała sobie o tym idiocie, więc szybko zmieniłam temat.
- Sehun przygotował pyszne jedzenie, chodźmy zjeść. - zaproponowałam. Wszyscy zgodnie udaliśmy się do kuchni i usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy w milczeniu i przesiedliśmy się do salonu. Nagle w korytarzu zaczął dzwonić telefon Norene.
*Norene*
Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Wychodząc ze salonu i kierując się do wyjścia, zauważyłam, że Shus wiedzie mnie wzrokiem na korytarz. Zastanawiała się, kto to mógł być, tak jak ja. Gdy tylko wyjęłam telefon i spojrzałam na ekranik przeszedł mnie niepokojący dreszcz. Niepewnie kliknęłam zieloną słuchawkę i pierwsze co usłyszałam to płacz. Milczałam. Nie wiedziałam co mam zrobić. Gdy tylko chłopak zrozumiał, że go słucham, ucichł.
- Norene ? - zapytał. Czułam jak moje serce zwalnia i czas staje w miejscu.
- Tak ? - spytałam cicho wchodząc do kuchni
- Myślałem, że nie odbierzesz, że...
- Mów o co Ci chodzi. - przerwałam. Nadal mówiłam szeptem.
- Chciałbym się z Tobą zobaczyć. - zaczął - Skrzywdziłem cię, ale nie chcę żeby tak to się skończyło.
- A jak ? - spytałam. W tej chwili nie byłam na niego zła, nie wściekałam się, po prostu już nic do niego nie czułam.
- Inaczej. - powiedział. Przez chwilę milczał. - Możesz rozmawiać ?
- Zaczekaj. - odpowiedziałam mu cicho. Wychyliłam się z kuchni i odsunęłam telefon od ucha. W salonie nadal rozbrzmiewała rozmowa. Założyłam buty i kurtkę jak najciszej mogłam, nacisnęłam klamkę i wyszłam. Ustałam na schodach i podniosłam z powrotem komórkę do ucha.
- Już. - powiedziałam, zapinając kurtkę. Poprawiłam telefon, w którym panowała cisza. - Channie ? - spytałam i od razu skarciłam się, za to, że tak go nazwałam. Spojrzałam na ekranik, rozmowa nadal trwała, chociaż on nie odzywał się nawet słowem. - Hallo ? - powtórzyłam i usłyszałam w słuchawce dziwne echo. Przestraszyłam się i skierowałam wzrok za furtkę. Ulica była dosyć ciemna i pusta. Ruszyłam przed siebie czekając na jakąkolwiek odpowiedź z drugiej strony. Gdy tylko moja ręka dotknęła bramki, ktoś położył na niej swoją dłoń. Mój wzrok powoli przesunął się po dłoni, ręce aż na twarz obcego. Nagle zobaczyłam czerwone oczy, grymas bólu i świecące od łez policzki. Brązowe koniuszki grzywki delikatnie spadały na czoło chłopaka. Wpatrywałam się w niego tylko przez chwilę. Chwila wystarczyła, żeby coś we mnie pękło.
*Chanyeol*
Nie wytrzymałem. Gdy tylko zobaczyłem jej brzuch i twarz stało się coś dziwnego. Poczułem straszne wyrzuty sumienia, które w kilka sekund wypaliły mi dziurę w klatce piersiowej. Po chwili Norene wpatrywała się w moją twarz. Płakałem, bo dotarło do mnie jak bardzo ją skrzywdziłem.
Milczała, ale jej dłoń delikatnie otarła mój policzek. Miałem wrażenie, że od nowa się w niej zakochuję, że znów zaczyna mi zależeć. Norene przytuliła mnie delikatnie. Nie mogłem się tego spodziewać. Gdy tylko odsunęła się ode mnie, na jej twarzy zauważyłem łzy. Otworzyłem bramkę, ująłem jej rękę i pociągnąłem w stronę ciemniejszego miejsca. Nie chciałem żeby ktokolwiek nas widział.
*Norene*
- Wiem, że moje słowa są nic nie warte, ale chciałbym Cię przeprosić. - zaczął - Zraniłem Ciebie i nasze dziecko. Gdy tylko zobaczyłem ten test spanikowałem. Nie chciałem być ojcem i ponosić odpowiedzialności za to wszystko, dlatego napisałem, że już nic nie czuję. - kontynuował - Boże, jestem jebanym idiotą, bo Cię straciłem. - powiedział i schował twarz w dłoniach. Znów płakał.
*Kai*
Wyszedłem na korytarz, sprawdziłem kuchnię, nigdzie jej nie było. Wyjrzałem na zewnątrz. Już miałem krzyknąć, kiedy w końcu ją zobaczyłem. Zdenerwowany chwyciłem kurtkę i rzuciłem się w stronę wielkiego drzewa po drugiej stronie ulicy. Stanąłem niedaleko i wpatrzyłem się w to co robi moja ukochana. Gdy tylko chwyciła go za dłoń, moje serce stanęło.
- Channie...- usłyszałem z jej ust. - ...chciałabym Ci wybaczyć, zacząć wszystko od nowa. - wypowiedziała słowa z łatwością. Podszedłem do nich, złapałem za jego kurtkę i odepchnąłem go mocno w stronę ogrodzenia. Wpadłem w szał. Kolejny raz powtarzała się sytuacja sprzed kilku miesięcy. Ściskałem jego kołnierz, a on wpatrywał się we mnie ze strachem.
- Jak mogłaś ?! - krzyknąłem w jej stronę. Norene stała i spoglądała na mnie w milczeniu.
- Ale Kai. - powiedziała spokojnie i wyciągnęła do mnie rękę
- Chcesz z nim być, tak ? - zapytałem ze złością i skierowałem twarz w stronę Chanyeola. - Więc proszę. - puściłem go i odszedłem w stronę dormy.
- Kai ! - krzyknęła Norene i pobiegła za mną. Chwyciła mnie za rękę i odciągnęła od bramki. - Ja nie chcę z nim być.
- Sam słyszałem Norene. - powiedziałem powstrzymując łzy. - Proszę cię, nie rań mnie i odejdź.
Jej dłoń silnie ścisnęła moją.
*Norene*
Usłyszałam głośny ryk silnika. Gdy tylko odwróciłam się w stronę hałasu, zauważyłam, że auto jedzie wprost na Chanyeola. Chłopak stał nieruchomo i z delikatnym uśmiechem spoglądał w moją stronę. W popłochu rzuciłam mu się na ratunek. Silne ręce Kaia nie pozwoliły mi jednak wypaść na ulicę.
- Chan ! - krzyknęłam, a po moich gorących policzkach popłynęły łzy.
poniedziałek, 15 lutego 2016
Rozdział 21. - Na zachód słońca, możesz nieraz czekać całe noce.
*Shus*
Zdążyłam odłożyć telefon na stolik kiedy znów zaczął wibrować. Mój wzrok powędrował na nadawcę, numer nieznany. Niepewnie wcisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam komórkę do ucha.
- Shanti ? - odezwał się męski głos po drugiej stronie.
- Kim jesteś ? - zapytałam. Kojarzyłam ten głos, ale nie mogłam sobie przypomnieć do kogo należy.
- Cho. - odpowiedział krótko.
- No tak. - powiedział głośno - Dlaczego dzwonisz ?
- Chodzi o Norene. - przyznał. I za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, kontynuował. - Jest w Polsce.
- Dlaczego dopiero teraz dzwonisz ? - zapytałam zła. Minęły 2 miesiące, a on dopiero teraz informował mnie o jej pobycie. Po chwili jednak uspokoiłam się i czekałam, aż chłopak mi wszystko wyjaśni.
- Słuchaj, nie mogłem wcześniej. Ale kilka dni temu przyjechał tu jakiś chłopak. - przerwał.
Zastanawiałam się czy nie był nim Chanyeol. Kiedy jednak zrozumiałam, że to nie on pobiegłam do pokoju Kaia. Gdy tylko otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się pusty pokój.
- Jest tam Kai ? - zapytałam żeby upewnić się, że tak jest.
- Tak, chyba tak ma na imię. - powiedział Cho - Jestem pewny, że to on. - przyznał w końcu. - Cho! - usłyszałam damski głos.
- Norene ?! - krzyknęłam głośno. Byłam wściekła. Po chwili ciszy w słuchawce usłyszałam głos mojej siostry.
- Shus, to Ty ? - zapytała
- Gdzie Ty się podziewasz ? - skarciłam ją. - Nawet nie wiesz jak się o Ciebie wszyscy martwimy. - zaczęłam - Odchodzę od zmysłów, a Ty nawet nie powiadomisz mnie, że jesteś w Polsce ?!
- Wysłałam Ci list Shus, to Ty na niego nie odpowiedziałaś.
- Jaki listy ? Co Ty bredzisz ? - spytałam. Spojrzałam na łóżko Kaia, w oczy rzuciła mi się pogięta biała kartka. Doskoczyłam do niej i wzięłam ją do wolnej ręki. Gdy tylko rozgięłam papier, wiedziałam, że to list o którym mówiła Norene.
*Norene*
Słyszałam szelest papieru.
- Powiedz Kaiowi, że nie powinien ruszać mojej korespondencji. - powiedziała poddenerwowana powoli wypuszczając powietrze z ust.
- Co takiego ? - spojrzałam gniewnie w stronę chłopaka, który właśnie zszedł na dół. Kai wpatrywał się we mnie ze zdziwieniem.
- Kiedy wracasz ? - zapytała w końcu.
- Nie wiem. - odpowiedziałam - Może nawet dziś.
- Zamieszkasz w dormie. Bez marudzenia, narzekania i gadania. - postanowiła - Wszyscy Ci pomożemy.
- Dziękuję Shus. - odpowiedziałam - Porozmawiamy później, pa.
- Uważaj na siebie, pa, pa. - rozłączyła się. Oddałam Cho telefon i zaciągnęłam Kaia do kuchni.
- Dlaczego zabrałeś list Shus ? - zapytałam. Milczał. - Odpowiedz.
- Nie rozumiesz Norene ? - spojrzał na mnie z powagą - Musiałem cię znaleźć.
Wiedziałam, że tęsknił. Przejechał dla mnie tyle kilometrów, a ja robiłam mu wyrzuty o jakiś list. Z całego serca cieszyłam się, że to on przyjechał mnie odnaleźć.
- Przepraszam Kai. - powiedziałam i przytuliłam się do niego. Jego silne ramiona wydały mi się czułe, a jego męski głos stał się niezwykle czarujący.
- Zrobiłem to dla Ciebie. - wyszeptał i złożył pocałunek na moim czole.
[5 godzin później]
Kai siedział już w taksówce, a ja żegnałam się z Cho.
- Chce wrócić. - przyznałam - Przepraszam cię za to że narobiłam Ci tylu problemów.
- Nie Norene. - zaprzeczył - Byłaś najlepszą niespodzianką, jaka mogła mnie spotkać.
- Chciałabym żebyś kiedyś mnie odwiedził.
- Zrobię tak księżniczko. - dotknął delikatnie mojego policzka, ale od razu cofnął rękę. - Uważaj na siebie i dziecko. - dał mi krótkiego buziaka w czoło. Zrobiło mi się okropnie żal. Cho poświęcał mi każdą wolną chwilę. Bolało mnie też to, że wiedział iż nigdy go nie pokocham, a mimo to był dla mnie najwspanialszym przyjacielem. Nigdy się na nim nie zawiodłam.
- Pa książę Cho. - powiedziałam mu. Wsiadłam do taksówki. Odjeżdżając pomachałam mu i wpatrzyłam się w Kaia. Nie chciałam patrzeć na smutek, który malował się na jego twarzy.
*Channie*
Siedziałem na krześle i wpatrywałem się w kolejną dziewczynę, która wróciła ze mną na noc. Nikt ani nic nie mogło wypełnić pustki w moim sercu. Gdy tylko dziewczyna odwróciła się plecami, pokazując przy tym okazałe i jędrne pośladki, wściekłem się. Chwyciłem ją za ramię i wyrzuciłem za drzwi, które zamknąłem z hukiem. Spojrzałem na datę. Dziś mijały 2 miesiące odkąd zostawiłem Norene i nasze dziecko. Mimo tego, że tęskniłem, nie chciałem wracać. Wiedziałem, że nic już z tego nie będzie.
*Shus*
Chodziłam nerwowo po domu. Sehun przygotowywał jedzenie dla Norene i Kaia, a ja zastanawiałam się co jej powiedzieć. Minęło kilka godzin, kiedy w końcu przekroczyli próg dormy. Od razu rzuciłam się jej na szyję.
- Moja kochana. - popłakałam się ze szczęścia.
-------------------------------------------------------------------------
Przepraszam kochani za przerwę, ale moja wena umarła na kilka dni. Mam nadzieję, że uda mi się coś napisać i wstawić to kolejnego dnia, pozdrawiam.
Zdążyłam odłożyć telefon na stolik kiedy znów zaczął wibrować. Mój wzrok powędrował na nadawcę, numer nieznany. Niepewnie wcisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam komórkę do ucha.
- Shanti ? - odezwał się męski głos po drugiej stronie.
- Kim jesteś ? - zapytałam. Kojarzyłam ten głos, ale nie mogłam sobie przypomnieć do kogo należy.
- Cho. - odpowiedział krótko.
- No tak. - powiedział głośno - Dlaczego dzwonisz ?
- Chodzi o Norene. - przyznał. I za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, kontynuował. - Jest w Polsce.
- Dlaczego dopiero teraz dzwonisz ? - zapytałam zła. Minęły 2 miesiące, a on dopiero teraz informował mnie o jej pobycie. Po chwili jednak uspokoiłam się i czekałam, aż chłopak mi wszystko wyjaśni.
- Słuchaj, nie mogłem wcześniej. Ale kilka dni temu przyjechał tu jakiś chłopak. - przerwał.
Zastanawiałam się czy nie był nim Chanyeol. Kiedy jednak zrozumiałam, że to nie on pobiegłam do pokoju Kaia. Gdy tylko otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się pusty pokój.
- Jest tam Kai ? - zapytałam żeby upewnić się, że tak jest.
- Tak, chyba tak ma na imię. - powiedział Cho - Jestem pewny, że to on. - przyznał w końcu. - Cho! - usłyszałam damski głos.
- Norene ?! - krzyknęłam głośno. Byłam wściekła. Po chwili ciszy w słuchawce usłyszałam głos mojej siostry.
- Shus, to Ty ? - zapytała
- Gdzie Ty się podziewasz ? - skarciłam ją. - Nawet nie wiesz jak się o Ciebie wszyscy martwimy. - zaczęłam - Odchodzę od zmysłów, a Ty nawet nie powiadomisz mnie, że jesteś w Polsce ?!
- Wysłałam Ci list Shus, to Ty na niego nie odpowiedziałaś.
- Jaki listy ? Co Ty bredzisz ? - spytałam. Spojrzałam na łóżko Kaia, w oczy rzuciła mi się pogięta biała kartka. Doskoczyłam do niej i wzięłam ją do wolnej ręki. Gdy tylko rozgięłam papier, wiedziałam, że to list o którym mówiła Norene.
*Norene*
Słyszałam szelest papieru.
- Powiedz Kaiowi, że nie powinien ruszać mojej korespondencji. - powiedziała poddenerwowana powoli wypuszczając powietrze z ust.
- Co takiego ? - spojrzałam gniewnie w stronę chłopaka, który właśnie zszedł na dół. Kai wpatrywał się we mnie ze zdziwieniem.
- Kiedy wracasz ? - zapytała w końcu.
- Nie wiem. - odpowiedziałam - Może nawet dziś.
- Zamieszkasz w dormie. Bez marudzenia, narzekania i gadania. - postanowiła - Wszyscy Ci pomożemy.
- Dziękuję Shus. - odpowiedziałam - Porozmawiamy później, pa.
- Uważaj na siebie, pa, pa. - rozłączyła się. Oddałam Cho telefon i zaciągnęłam Kaia do kuchni.
- Dlaczego zabrałeś list Shus ? - zapytałam. Milczał. - Odpowiedz.
- Nie rozumiesz Norene ? - spojrzał na mnie z powagą - Musiałem cię znaleźć.
Wiedziałam, że tęsknił. Przejechał dla mnie tyle kilometrów, a ja robiłam mu wyrzuty o jakiś list. Z całego serca cieszyłam się, że to on przyjechał mnie odnaleźć.
- Przepraszam Kai. - powiedziałam i przytuliłam się do niego. Jego silne ramiona wydały mi się czułe, a jego męski głos stał się niezwykle czarujący.
- Zrobiłem to dla Ciebie. - wyszeptał i złożył pocałunek na moim czole.
[5 godzin później]
Kai siedział już w taksówce, a ja żegnałam się z Cho.
- Chce wrócić. - przyznałam - Przepraszam cię za to że narobiłam Ci tylu problemów.
- Nie Norene. - zaprzeczył - Byłaś najlepszą niespodzianką, jaka mogła mnie spotkać.
- Chciałabym żebyś kiedyś mnie odwiedził.
- Zrobię tak księżniczko. - dotknął delikatnie mojego policzka, ale od razu cofnął rękę. - Uważaj na siebie i dziecko. - dał mi krótkiego buziaka w czoło. Zrobiło mi się okropnie żal. Cho poświęcał mi każdą wolną chwilę. Bolało mnie też to, że wiedział iż nigdy go nie pokocham, a mimo to był dla mnie najwspanialszym przyjacielem. Nigdy się na nim nie zawiodłam.
- Pa książę Cho. - powiedziałam mu. Wsiadłam do taksówki. Odjeżdżając pomachałam mu i wpatrzyłam się w Kaia. Nie chciałam patrzeć na smutek, który malował się na jego twarzy.
*Channie*
Siedziałem na krześle i wpatrywałem się w kolejną dziewczynę, która wróciła ze mną na noc. Nikt ani nic nie mogło wypełnić pustki w moim sercu. Gdy tylko dziewczyna odwróciła się plecami, pokazując przy tym okazałe i jędrne pośladki, wściekłem się. Chwyciłem ją za ramię i wyrzuciłem za drzwi, które zamknąłem z hukiem. Spojrzałem na datę. Dziś mijały 2 miesiące odkąd zostawiłem Norene i nasze dziecko. Mimo tego, że tęskniłem, nie chciałem wracać. Wiedziałem, że nic już z tego nie będzie.
*Shus*
Chodziłam nerwowo po domu. Sehun przygotowywał jedzenie dla Norene i Kaia, a ja zastanawiałam się co jej powiedzieć. Minęło kilka godzin, kiedy w końcu przekroczyli próg dormy. Od razu rzuciłam się jej na szyję.
- Moja kochana. - popłakałam się ze szczęścia.
-------------------------------------------------------------------------
Przepraszam kochani za przerwę, ale moja wena umarła na kilka dni. Mam nadzieję, że uda mi się coś napisać i wstawić to kolejnego dnia, pozdrawiam.
czwartek, 11 lutego 2016
Rozdział 20. - Na wieczność możesz zapomnieć o jednej rzeczy; na krótką chwilę możesz o niej pamiętać.
*Cho*
Minęła północ, a ja nadal nie mogłem zasnąć. Cisza, która panowała w salonie była nie do zniesienia. Włączyłem cicho telewizor i zacząłem oglądać niskobudżetowy horror. Po dwóch godzinach czułem, że jeśli położę głowę na poduszce mogę od razu zasnąć. Wyłączyłem więc pasmo reklam i przykryłem się kocem. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Zdenerwowany ruszyłem w ich stronę. Przekręciłem klucz i otworzyłem je szybko. Przede mną stał wysoki brunet i dziwnie się we mnie wpatrywał. Pierwsze co wpadło mi do głowy, było, że to on zrobił jej dziecko. Chwyciłem go za kurtkę i wciągnąłem do środka. Machnąłem noga w powietrzu, drzwi trzasnęły, a ja mocniej zacisnąłem ręce na jego kurtce.
- Jak śmiesz się tu pokazywać? - zapytałem zły. Nie chciałem krzyczeć, budzić Norene i narażać jej na stres. Chłopak był zszokowany. Nie wiedział co ma powiedzieć.
*Norene*
Obudziło mnie głośne trzaśnięcie drzwiami. Serce przyśpieszyło, a ja zerwałam się z łóżka i cicho wyszłam z pokoju.
- Zrobiłeś dziecko mojej księżniczce, a teraz przyjeżdżasz tu i co ? - usłyszałam głos Cho z dołu. Nie myśląc racjonalnie zbiegłam po schodach i ustałam w korytarzu. Cho szybko się do mnie odwrócił. Gdy zobaczyłam kogo przyciska do ściany nie wiedziałam co powiedzieć.
- Kai, to Ty ? - zapytałam. Cho odsunął się od bruneta. Gdy ten chciał do mnie podejść, Cho złapał go za ramię. - To nie on. - uświadomiłam go. Cho stał zdezorientowany. - Proszę cię, zostaw nas samych. - chłopak posłusznie poszedł do swojego pokoju, a ja zostałam z brunetem sama.
*Kai*
Stałem przed nią i milczałem. Nie tak chciałem zacząć to spotkanie. Kiedy tylko zeszła na dół cała moja mowa przestała istnieć. W momencie stwierdziłem, że wygląda pięknie. Luźna koszulka zasłaniała jej odstający brzuch, a spodenki dawały jej uroku. Niepewnie podszedłem do niej, pogładziłem ją po policzku. Nie mogłem powstrzymać swoich ust i delikatnie ją pocałowałem. Norene nie broniła się. Jej policzki zrobiły się mokre, a ja delikatnie oderwałem się od jej ust. Widok jej twarzy sprawił, że moje serce pędziło jak stado koni.
- Maleńka. - powiedziałem i rozpłakałem się razem z nią.
*Norene*
To był on. W końcu czułam, że jestem przy osobie, którą na prawdę kocham.
- Kai, przepraszam. - powiedziałam i zaczęłam szlochać. - Nie chciałam cię ranić.
- Ja wiem Norene. - odpowiedział, pocałował mnie w czoło i czule przytulił - Nie chcę Cię już więcej tracić. Nie chcę, nie mogę. - jąkał się - Proszę, zostań ze mną.
- Kai, a dziecko ? - zapytałam. Chłopak spojrzał na mnie, przykucnął i pocałował mnie w brzuch.
- Obiecuję, że postaram się być jak najlepszym tatą. - powiedział cicho. Żar, który rozlał się po całym moim ciele sprawił, że kolejny raz się rozpłakałam. Kai wstał, otarł mi łzy i namiętnie pocałował - Będzie dobrze maleńka.
Uśmiechnęłam się. Nie zauważyłam, kiedy za nami pojawił się Cho. Wyglądał na smutnego, mimo to głośno przełknął ślinę i spojrzał w naszą stronę.
- Jeśli chcesz, możesz zostać. - zwrócił się do Kaia. Widać, że nie było mu łatwo.
- Dziękuję. - powiedział Kai. Puściłam go przed sobą. Gdy tylko chłopak był już na górze, ucałowałam Cho w policzek.
- Dziękuję Ci za wszystko książę Cho. - szepnęłam mu do ucha i wbiegłam na górę. Kątem oka zauważyłam jak jego uśmiech blednie.
Gdy tylko zamknęła drzwi mocno uściskałam Kaia. Chłopak od razu ściągnął spodnie i kurtkę, zostając w bokserkach i położył się do łóżka. Ułożyłam się obok niego i pocałowałam w czoło. Chwilę milczeliśmy.
- Dobranoc słońce. - powiedziałam i zamknęłam oczy. Poczułam jak jego ręce odchylają mi koszulkę na brzuchu a jego ciepłe usta składają tam pocałunek.
- Dobranoc maleństwo. - powiedział cichutko do brzucha. - Dobranoc słodziutka. - wyszeptał mi do ucha, pocałował i mocno przytulił.
Minęła północ, a ja nadal nie mogłem zasnąć. Cisza, która panowała w salonie była nie do zniesienia. Włączyłem cicho telewizor i zacząłem oglądać niskobudżetowy horror. Po dwóch godzinach czułem, że jeśli położę głowę na poduszce mogę od razu zasnąć. Wyłączyłem więc pasmo reklam i przykryłem się kocem. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Zdenerwowany ruszyłem w ich stronę. Przekręciłem klucz i otworzyłem je szybko. Przede mną stał wysoki brunet i dziwnie się we mnie wpatrywał. Pierwsze co wpadło mi do głowy, było, że to on zrobił jej dziecko. Chwyciłem go za kurtkę i wciągnąłem do środka. Machnąłem noga w powietrzu, drzwi trzasnęły, a ja mocniej zacisnąłem ręce na jego kurtce.
- Jak śmiesz się tu pokazywać? - zapytałem zły. Nie chciałem krzyczeć, budzić Norene i narażać jej na stres. Chłopak był zszokowany. Nie wiedział co ma powiedzieć.
*Norene*
Obudziło mnie głośne trzaśnięcie drzwiami. Serce przyśpieszyło, a ja zerwałam się z łóżka i cicho wyszłam z pokoju.
- Zrobiłeś dziecko mojej księżniczce, a teraz przyjeżdżasz tu i co ? - usłyszałam głos Cho z dołu. Nie myśląc racjonalnie zbiegłam po schodach i ustałam w korytarzu. Cho szybko się do mnie odwrócił. Gdy zobaczyłam kogo przyciska do ściany nie wiedziałam co powiedzieć.
- Kai, to Ty ? - zapytałam. Cho odsunął się od bruneta. Gdy ten chciał do mnie podejść, Cho złapał go za ramię. - To nie on. - uświadomiłam go. Cho stał zdezorientowany. - Proszę cię, zostaw nas samych. - chłopak posłusznie poszedł do swojego pokoju, a ja zostałam z brunetem sama.
*Kai*
Stałem przed nią i milczałem. Nie tak chciałem zacząć to spotkanie. Kiedy tylko zeszła na dół cała moja mowa przestała istnieć. W momencie stwierdziłem, że wygląda pięknie. Luźna koszulka zasłaniała jej odstający brzuch, a spodenki dawały jej uroku. Niepewnie podszedłem do niej, pogładziłem ją po policzku. Nie mogłem powstrzymać swoich ust i delikatnie ją pocałowałem. Norene nie broniła się. Jej policzki zrobiły się mokre, a ja delikatnie oderwałem się od jej ust. Widok jej twarzy sprawił, że moje serce pędziło jak stado koni.
- Maleńka. - powiedziałem i rozpłakałem się razem z nią.
*Norene*
To był on. W końcu czułam, że jestem przy osobie, którą na prawdę kocham.
- Kai, przepraszam. - powiedziałam i zaczęłam szlochać. - Nie chciałam cię ranić.
- Ja wiem Norene. - odpowiedział, pocałował mnie w czoło i czule przytulił - Nie chcę Cię już więcej tracić. Nie chcę, nie mogę. - jąkał się - Proszę, zostań ze mną.
- Kai, a dziecko ? - zapytałam. Chłopak spojrzał na mnie, przykucnął i pocałował mnie w brzuch.
- Obiecuję, że postaram się być jak najlepszym tatą. - powiedział cicho. Żar, który rozlał się po całym moim ciele sprawił, że kolejny raz się rozpłakałam. Kai wstał, otarł mi łzy i namiętnie pocałował - Będzie dobrze maleńka.
Uśmiechnęłam się. Nie zauważyłam, kiedy za nami pojawił się Cho. Wyglądał na smutnego, mimo to głośno przełknął ślinę i spojrzał w naszą stronę.
- Jeśli chcesz, możesz zostać. - zwrócił się do Kaia. Widać, że nie było mu łatwo.
- Dziękuję. - powiedział Kai. Puściłam go przed sobą. Gdy tylko chłopak był już na górze, ucałowałam Cho w policzek.
- Dziękuję Ci za wszystko książę Cho. - szepnęłam mu do ucha i wbiegłam na górę. Kątem oka zauważyłam jak jego uśmiech blednie.
Gdy tylko zamknęła drzwi mocno uściskałam Kaia. Chłopak od razu ściągnął spodnie i kurtkę, zostając w bokserkach i położył się do łóżka. Ułożyłam się obok niego i pocałowałam w czoło. Chwilę milczeliśmy.
- Dobranoc słońce. - powiedziałam i zamknęłam oczy. Poczułam jak jego ręce odchylają mi koszulkę na brzuchu a jego ciepłe usta składają tam pocałunek.
- Dobranoc maleństwo. - powiedział cichutko do brzucha. - Dobranoc słodziutka. - wyszeptał mi do ucha, pocałował i mocno przytulił.
środa, 10 lutego 2016
Rozdział 19. - Być może nigdy nie będziemy doskonali, ale już jesteśmy wyjątkowi.
- Jak się dziś czuję moja brzuchatka ? - zapytał i ucałował moje czoło.
- Bardzo dobrze. - uśmiechnęłam się. Od tygodnia nie czułam się lepiej. Nie dokuczały mi nudności, ze stóp zeszła opuchlizna i nie miałam podwyższonej temperatury.
- A maleństwo ? - zapytał i przyłożył ucho do brzucha. Wyglądał śmiesznie a zarazem bardzo opiekuńczo. Pocałował mój brzuch i obdarzył mnie szerokim uśmiechem. - Zjedzcie coś ślicznotki.
Usiadłam przy stole kiedy Cho podał mi przepyszny rosół. Jedząc zupę zastanawiałam się dlaczego Shus nadal się do mnie nie odezwała. Kiedy tylko zjadłam zupę, odstawiłam naczynie do zlewu.
- Było pyszne, dziękuje. - przyznałam. Cho był świetnym kucharzem.
- Najważniejsze żeby smakowało Tobie i maluszkowi. - powiedział uśmiechnięty. Widać, było, że cieszył się moim szczęściem.
*Kai*
Przyszedłem do domu i od razu skierowałem się do swojego pokoju. Garstka listów na blacie w kuchni zdążyła przyciągnąć moją uwagę. Podszedłem do niej i rozsunąłem je na blacie. Koperta zaadresowana do Shus bardzo mnie zaintrygowała. Gdy tylko odwróciłem ją, żeby sprawdzić nadawcę, jednocześnie posmutniałem i ucieszyłem się. To był list od Norene. Gdy tylko zobaczyłem adres, mój smutek zamienił się w złość. Drzwi na korytarzu otworzyły się, a ja spanikowany zgiąłem kopertę i wsadziłem ją do kieszeni. W kuchni pojawiła się Shus.
- Hej, wszystko w porządku ? - zapytała i podeszła do mnie.
- Tak. - odpowiedziałem wychodząc z kuchni. Wszedłem do pokoju, zdjąłem kurtkę i wyjąłem z niej list. Usiadłem na łóżku wpatrując się w kopertę. Minęło kilka minut gdy zdecydowałem się ją otworzyć. List stał przede mną otworem. Niepewnie rozgiąłem go. Ze środka wypadło coś na podłogę. Nie przejąłem się tym i pośpiesznie zacząłem czytać, skupiając się na każdym słowie jakie napisała Norene: Hej Shus. Mam nadzieję, że u Ciebie...u was wszystko w porządku. Jak zdążyłaś zauważyć po adresie, jestem teraz w Polsce. Jeremy i Richard bardzo mi pomagają. Mieszkam u Cho, pamiętasz kto to, prawda ? Pomimo tego, co mówiłam wcześniej, nie usunęłam dziecka. Jestem szczęśliwa, że zostanę mamą. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy, ja, Ty i moja córeczka. Kocham cię. Ps: Dołączam USG mojego maleństwa, Norene.
Spojrzałem na podłogę. Wziąłem zdjęcie w dłoń i odwróciłem je. Rzeczywiście, było to USG. Na czarno-białym obrazie widoczny był mały zarys. Uśmiechnąłem się, a w moich oczach pojawiły się łzy. Maleństwo miało kształt fasolki. Schowałem zdjęcie do kieszeni spodni razem z kopertą oraz telefonem, spakowałem do plecaka kilka potrzebnych rzeczy i wybiegłem z domu.
*Norene*
Siedziałam na fotelu i oglądałam powtórkę mojego ulubionego serialu, gdy wpadł do mnie Richard. Spojrzał na mój brzuch i pogłaskał mnie po włosach.
- Cześć Norene, jak się czujesz ? - uśmiechnął się
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam mu, odwzajemniając uśmiech.
- Dziecko też ? - usiadł na kanapie, na przeciwko.
- Tak. - położyłam dłoń na nabrzmiałym brzuchu. - Rośnie i je więcej niż mamusia.
Oby dwoje cicho się zaśmialiśmy. Dopiero teraz zauważyłam, że trzyma on w ręce sporą, ozdobną torbę.
- Proszę moja droga, to dla Ciebie. - podał mi prezent. Wyjęłam z torby maleńkie buciki. Oczy zaszły mi łzami.
- Dziękuję Richard. - odpowiedziałam i przytuliłam go mocno. - Są piękne, prawda kochanie ? - skierowałam buciki w stronę brzucha. Richard uśmiechnął się i ucałował mnie w czoło.
- Muszę już iść. - przyznał. - Jeśli pozwolisz przyjadę jutro.
- Pewnie. - odpowiedziałam. Pożegnaliśmy się przy drzwiach. Richard odjechał swoim srebrnym mustangiem, a ja zamknęłam drzwi. Wyłączyłam telewizor i stanęłam przed wyjściem na patio. Był wrzesień, a Polska już przygotowywała się do wczesnej jesieni.
Nagle poczułam ciepłe ręce, które obejmują mnie delikatnie w pasie.
- Cieszę się, że tu jesteś. - powiedział szeptem chłopak. Odwróciłam się do niego z delikatnym uśmiechem.
- Wiesz Cho, chciałabym Ci podziękować. - przyznałam - Zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek chciał czy próbował.
- Przecież wiesz, że to nic. - odwzajemnił mój uśmiech. - Zawsze byłem w Tobie zakochany, i nadal coś do Ciebie czuję, myślę jednak, że to nie jest odpowiedni moment na wyznawanie Ci miłości.
Wpatrzyłam się w niego. Potrzebowałam czułości, ale on nie był tą osobą, która mogła mnie uszczęśliwić.
- Cho, ja...
- Wiem Norene. - przerwał - Po prostu nie jestem tym z kim chciałabyś spędzić życie. - posmutniał na moment, po chwili jednak na twarzy znów zawitał mu promienny uśmiech - Mimo tego zawsze Ci pomogę. - ucałował mnie w czoło
- Jesteś cudowny. - przyznałam. Na prawdę chciałam zapomnieć o ojcu mojego dziecka, ale nie mogłam. Cho dawał mi tyle radości i na pewno byłby świetnym ojcem, ale tak nie mogło się stać, bo ja kochałam po prostu kogoś innego.
Gdy tylko nadszedł wieczór, Cho zapukał do moich drzwi.
- Mogę na chwilę Ci przeszkodzić ? - zapytał. Zamknęłam książkę i odłożyłam ją na poduszkę obok mnie.
- Wchodź, nie krępuj się. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam. Cho wszedł, zamknął za sobą drzwi i usiadł obok mnie.
- Przyszedłem tylko sprawdzić czy niczego Ci nie brakuje. - przyznał. Widać było, że kłamie.
- Nigdy nie brakowało - zaczęłam z uśmiechem - No, a tak na prawdę o co chodzi ?
Spojrzał na mnie i męsko się uśmiechnął.
- Po prostu chciałem na Ciebie popatrzeć. - powiedział. Zapanowała cisza, gdy nagle się roześmiał. - Wiem, głupio to zabrzmiało. - przyznał.
Zachichotałam.
- Możesz patrzeć ile chcesz Cho. - odpowiedziałam.
- Dziękuję - kolejny raz się zaśmiał - Dobrze, ja Ci nie będę przeszkadzał. - wstał z łóżka. - Dobranoc ślicznotki. - powiedział, a kolejno ucałował mnie w czoło oraz brzuch i wyszedł z pokoju. Zrobiłam się senna. Zgasiłam więc światło i położyłam się spać.
- Bardzo dobrze. - uśmiechnęłam się. Od tygodnia nie czułam się lepiej. Nie dokuczały mi nudności, ze stóp zeszła opuchlizna i nie miałam podwyższonej temperatury.
- A maleństwo ? - zapytał i przyłożył ucho do brzucha. Wyglądał śmiesznie a zarazem bardzo opiekuńczo. Pocałował mój brzuch i obdarzył mnie szerokim uśmiechem. - Zjedzcie coś ślicznotki.
Usiadłam przy stole kiedy Cho podał mi przepyszny rosół. Jedząc zupę zastanawiałam się dlaczego Shus nadal się do mnie nie odezwała. Kiedy tylko zjadłam zupę, odstawiłam naczynie do zlewu.
- Było pyszne, dziękuje. - przyznałam. Cho był świetnym kucharzem.
- Najważniejsze żeby smakowało Tobie i maluszkowi. - powiedział uśmiechnięty. Widać, było, że cieszył się moim szczęściem.
*Kai*
Przyszedłem do domu i od razu skierowałem się do swojego pokoju. Garstka listów na blacie w kuchni zdążyła przyciągnąć moją uwagę. Podszedłem do niej i rozsunąłem je na blacie. Koperta zaadresowana do Shus bardzo mnie zaintrygowała. Gdy tylko odwróciłem ją, żeby sprawdzić nadawcę, jednocześnie posmutniałem i ucieszyłem się. To był list od Norene. Gdy tylko zobaczyłem adres, mój smutek zamienił się w złość. Drzwi na korytarzu otworzyły się, a ja spanikowany zgiąłem kopertę i wsadziłem ją do kieszeni. W kuchni pojawiła się Shus.
- Hej, wszystko w porządku ? - zapytała i podeszła do mnie.
- Tak. - odpowiedziałem wychodząc z kuchni. Wszedłem do pokoju, zdjąłem kurtkę i wyjąłem z niej list. Usiadłem na łóżku wpatrując się w kopertę. Minęło kilka minut gdy zdecydowałem się ją otworzyć. List stał przede mną otworem. Niepewnie rozgiąłem go. Ze środka wypadło coś na podłogę. Nie przejąłem się tym i pośpiesznie zacząłem czytać, skupiając się na każdym słowie jakie napisała Norene: Hej Shus. Mam nadzieję, że u Ciebie...u was wszystko w porządku. Jak zdążyłaś zauważyć po adresie, jestem teraz w Polsce. Jeremy i Richard bardzo mi pomagają. Mieszkam u Cho, pamiętasz kto to, prawda ? Pomimo tego, co mówiłam wcześniej, nie usunęłam dziecka. Jestem szczęśliwa, że zostanę mamą. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy, ja, Ty i moja córeczka. Kocham cię. Ps: Dołączam USG mojego maleństwa, Norene.
Spojrzałem na podłogę. Wziąłem zdjęcie w dłoń i odwróciłem je. Rzeczywiście, było to USG. Na czarno-białym obrazie widoczny był mały zarys. Uśmiechnąłem się, a w moich oczach pojawiły się łzy. Maleństwo miało kształt fasolki. Schowałem zdjęcie do kieszeni spodni razem z kopertą oraz telefonem, spakowałem do plecaka kilka potrzebnych rzeczy i wybiegłem z domu.
*Norene*
Siedziałam na fotelu i oglądałam powtórkę mojego ulubionego serialu, gdy wpadł do mnie Richard. Spojrzał na mój brzuch i pogłaskał mnie po włosach.
- Cześć Norene, jak się czujesz ? - uśmiechnął się
- Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam mu, odwzajemniając uśmiech.
- Dziecko też ? - usiadł na kanapie, na przeciwko.
- Tak. - położyłam dłoń na nabrzmiałym brzuchu. - Rośnie i je więcej niż mamusia.
Oby dwoje cicho się zaśmialiśmy. Dopiero teraz zauważyłam, że trzyma on w ręce sporą, ozdobną torbę.
- Proszę moja droga, to dla Ciebie. - podał mi prezent. Wyjęłam z torby maleńkie buciki. Oczy zaszły mi łzami.
- Dziękuję Richard. - odpowiedziałam i przytuliłam go mocno. - Są piękne, prawda kochanie ? - skierowałam buciki w stronę brzucha. Richard uśmiechnął się i ucałował mnie w czoło.
- Muszę już iść. - przyznał. - Jeśli pozwolisz przyjadę jutro.
- Pewnie. - odpowiedziałam. Pożegnaliśmy się przy drzwiach. Richard odjechał swoim srebrnym mustangiem, a ja zamknęłam drzwi. Wyłączyłam telewizor i stanęłam przed wyjściem na patio. Był wrzesień, a Polska już przygotowywała się do wczesnej jesieni.
Nagle poczułam ciepłe ręce, które obejmują mnie delikatnie w pasie.
- Cieszę się, że tu jesteś. - powiedział szeptem chłopak. Odwróciłam się do niego z delikatnym uśmiechem.
- Wiesz Cho, chciałabym Ci podziękować. - przyznałam - Zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek chciał czy próbował.
- Przecież wiesz, że to nic. - odwzajemnił mój uśmiech. - Zawsze byłem w Tobie zakochany, i nadal coś do Ciebie czuję, myślę jednak, że to nie jest odpowiedni moment na wyznawanie Ci miłości.
Wpatrzyłam się w niego. Potrzebowałam czułości, ale on nie był tą osobą, która mogła mnie uszczęśliwić.
- Cho, ja...
- Wiem Norene. - przerwał - Po prostu nie jestem tym z kim chciałabyś spędzić życie. - posmutniał na moment, po chwili jednak na twarzy znów zawitał mu promienny uśmiech - Mimo tego zawsze Ci pomogę. - ucałował mnie w czoło
- Jesteś cudowny. - przyznałam. Na prawdę chciałam zapomnieć o ojcu mojego dziecka, ale nie mogłam. Cho dawał mi tyle radości i na pewno byłby świetnym ojcem, ale tak nie mogło się stać, bo ja kochałam po prostu kogoś innego.
Gdy tylko nadszedł wieczór, Cho zapukał do moich drzwi.
- Mogę na chwilę Ci przeszkodzić ? - zapytał. Zamknęłam książkę i odłożyłam ją na poduszkę obok mnie.
- Wchodź, nie krępuj się. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam. Cho wszedł, zamknął za sobą drzwi i usiadł obok mnie.
- Przyszedłem tylko sprawdzić czy niczego Ci nie brakuje. - przyznał. Widać było, że kłamie.
- Nigdy nie brakowało - zaczęłam z uśmiechem - No, a tak na prawdę o co chodzi ?
Spojrzał na mnie i męsko się uśmiechnął.
- Po prostu chciałem na Ciebie popatrzeć. - powiedział. Zapanowała cisza, gdy nagle się roześmiał. - Wiem, głupio to zabrzmiało. - przyznał.
Zachichotałam.
- Możesz patrzeć ile chcesz Cho. - odpowiedziałam.
- Dziękuję - kolejny raz się zaśmiał - Dobrze, ja Ci nie będę przeszkadzał. - wstał z łóżka. - Dobranoc ślicznotki. - powiedział, a kolejno ucałował mnie w czoło oraz brzuch i wyszedł z pokoju. Zrobiłam się senna. Zgasiłam więc światło i położyłam się spać.
wtorek, 9 lutego 2016
Rozdział 18. - Nie ma recepty na szczęście, ponieważ każdy ma inne objawy choroby.
Gdy tylko przekroczyłam próg jego domu zobaczyłam Jeremiego. Stanęłam kawałek za progiem i wpatrywałam się w mojego ojca.
- Co Ty tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Przyjechałem cię zobaczyć. - powiedział i powoli do mnie podszedł.
- Nawet nie wyobrażaj sobie, że wybaczę Ci to, że nas zostawiłeś. - rzuciłam poddenerwowana.
- Nie przyjechałem tu po wybaczenie, przyjechałem zobaczyć moją córkę. - przerwał.
- Cho, dlaczego mnie nie uprzedziłeś ? - zapytałam zła chłopaka stojącego obok.
- Przepraszam, chciałam żebyś się z nim zobaczyła. - przyznał brunet. Byłam wściekła. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Cho otworzył je, a do środka wszedł Hammond.
*Shus*
Trzasnęłam drzwiami do pokoju i rzuciłam telefon na łóżko.
- Kurwa mać. - zaklęłam, a słowa zawisły w powietrzu.
- Kochanie, co się dzieje ? - zapytał Sehun. - Od kilku godzin chodzisz jakaś poddenerwowana.
- Bo zrobiłam najgłupszą rzecz na ziemii i nie wiem co mam teraz zrobić. - przyznałam wściekła.
- Powiedz co takiego się stało ? - spytał i usiadł na przeciwko mnie.
- Puściłam Norene bez opieki, a teraz nie odbiera telefonu i strasznie się o nią martwię. - klepnęłam się w głowę. Nie zdawał sobie sprawy, że tak mnie to będzie bolało.
- Przecież Norene jest dorosła, więc da sobie radę. - powiedział Sehun. No tak. - pomyślałam. On przecież nie wiedział, że ona nosi w sobie nowe życie.
- Sehun... - zatrzymałam się i spojrzałam mu w oczy. - ...ona nosi pod sercem nowe życie. - gdy tylko wypowiedziałam ostatnie słowo rozpłakałam się. Chciałam ją mieć przy sobie, pomóc jej.
Sehun wpatrywał się we mnie milcząc. W końcu podszedł do mnie i mocno mnie uściskał.
- Trzeba ją znaleźć. - powiedział szybko. Oderwał się ode mnie, ubrał kurtkę i pociągnął za rękę na dół. Ubraliśmy buty i wybiegliśmy na dwór. Nagle stanęłam na schodach i spojrzałam na blondyna, który ze zdziwieniem w oczach odwrócił się w moją stronę.
- Ona nie odbiera telefonu. - rzekłam - Jak my ją znajdziemy ?
- Coś wykombinuję. - powiedział Sehun. - Znajdziemy ją, nie martw się.
*Norene*
Gdy tylko zobaczyłam mojego ojca chrzestnego, uśmiechnęłam się. Richard podszedł do mnie i mocno mnie uściskał.
- Moja najukochańsza chrześnica. - powiedział - Co się stało, dlaczego wróciłaś ?
Spojrzałam na niego i mojego ojca.
- Może chodźmy usiąść. - zaproponował Cho. Widział, że czuję się nieswojo. Usiedliśmy więc w salonie, schowałam ręce pod kolana i spojrzałam na rodzinę siedzącą przede mną.
- Jestem w ciąży. - wydukałam cicho. Mój ojciec wpatrywał się we mnie zdziwiony, a Richard wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
- Jak to w ciąży ? - zapytał nagle ojciec.
- Nie pytaj mnie jak to się stało. - odrzekłam od razu. - Zabezpieczyłam się. - zatrzymałam się na chwilę. - Nie mam pojęcia co poszło nie tak.
Byłam zażenowana tą całą sytuacją.
- A ojciec dziecka? - spytał Richard. Milczałam - Norene, gdzie jest ojciec dziecka ? - powtórzył wujek. Widać było, że bardzo poruszyła go ta wiadomość.
- Uciekł ! - krzyknęłam w końcu. - Po prostu uciekł. - powtórzyłam. Cho położył mi rękę na plecach i zaczął delikatnie muskać je koniuszkami.
- Co za skurwiel. - powiedział wściekły Richard. - Nie martw się Norene, my się Tobą zaopiekujemy.
- Richard, ja chyba wolałabym wrócić do Seoulu. - przyznałam po chwili.
- Nigdzie nie wrócisz. - powiedział kategorycznie ojciec. Widać, że Cho też nie spodobała się ta wiadomość. - Do porodu zostaniesz tutaj, tak będzie lepiej. Powiadomię twoją matkę żeby się nie martwiła.
- A szkoła ? - zapytałam zła.
- Pójdziesz tam z brzuchem ? - zapytał ojciec. - Wykluczone. zostajesz w Polsce do porodu. - zaaferowany wyszedł z domu. Po chwili słychać było, że odjechał. Richard zdążył usiąść i powoli dochodził do siebie.
- Dobrze moja kochana, - zaczął - na razie zostaniesz w Polsce jak mówił Jeremi, a później, jeśli na prawdę dalej będziesz chciała wrócić do Seoulu, pomogę Ci wyjechać. - skończył - A teraz może odpocznij. - ucałował mnie w czoło i wyszedł z domu.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi, że oni tu będą ? - spytałam po raz kolejny Cho i odsunęłam się od niego.
- Przepraszam Norene, nie chciałem zrobić nic złego. - odpowiedział i złapał mnie za rękę. - Nie denerwuj się. - uśmiechnął się delikatnie dotykając mojego brzucha. Poczułam się nieswojo, a zarazem przeszedł mnie miły dreszcz.
Odwzajemniłam jego uśmiech i dotknęłam jego dłoni, która znajdowała się na brzuchu.
- Ja też przepraszam, niepotrzebnie się na Ciebie złoszczę. - przyznałam po chwili. Ucieszył się.
- Odpocznij. - powiedział i zabał mnie do swojej sypialni. Położyłam się i momentalnie zasnęłam.
*Shus*
- Jak to do cholery nigdzie jej nie ma ?! - krzyknęłam. Było już po 4, a my nadal nie mogliśmy jej znaleźć.
- Dzwoniłem do szpitali, nikogo takiego u nich nie było. - przyznał Sehun - Policja powiedziała, że nic nie moga zrobić, bo nie minęło jeszcze 48 godzin. - przerwał - A nawet jeśli minie ustalony czas, nic nie będą w stanie zobić ponieważ Norene jest pełnoletnia.
- Co za cholerne buce. - powiedziałam wściekła.
- Shus, jest 4 w nocy, może ona śpi w domu. - powiedział Sehun. Miałam tylko nadzieję, że tak jest.
- No dobrze, obydwoje jesteśmy zmęczeni. Wróćmy do domu, odpocznijmy i poszukamy jej później. - powiedziałam. Gdy tylko wróciliśmy do domu. Nie wiedzialam jak zmęczona jestem, póki nie wtuliłam się w Sehuna i nie zasnęłam.
[2 miesiące później]
*Shus*
Zaczęła się szkoła, a Norene nadal nie dała znaku życia. Policja nie mogła nic zrobić, a ja chodziłam jak na szpilkach. Sehun ledwo ze mną wytrzymywał, mimo tego nie chciał okazywać mi, że czasem go ranię. Kai 2 miesiące nie wychodził z pokoju, a jeśli już to robił, była noc. Gdy zobaczyłam go dziś w szkole myślałam, że się rozpłaczę. Tak bardzo chciałam pomóc mu i Norene.
*Norene*
Wstałam z łóżka i od razu zeszłam na dół. Przez te dwa miesiące mój brzuch osiągnął już stadium małego arbuza. Mimo tego, że dziecko kojarzyło mi się z Chanyeolem byłam szczęśliwa, że zostanę matką. W kuchni przywitał mnie Cho.
---------------------------------------------------------------------------
ZAPOWIEDZI: moi drodzy, czas podany w zapowiedziach rozdziałów, jest czasem polskim.
Co do godzin rozdziałów, mogą nieco odbiegać od podanych w rozpisce. mam nadzieję, że podoba wam się to co piszę. Pozdrawiam ;).
- Co Ty tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Przyjechałem cię zobaczyć. - powiedział i powoli do mnie podszedł.
- Nawet nie wyobrażaj sobie, że wybaczę Ci to, że nas zostawiłeś. - rzuciłam poddenerwowana.
- Nie przyjechałem tu po wybaczenie, przyjechałem zobaczyć moją córkę. - przerwał.
- Cho, dlaczego mnie nie uprzedziłeś ? - zapytałam zła chłopaka stojącego obok.
- Przepraszam, chciałam żebyś się z nim zobaczyła. - przyznał brunet. Byłam wściekła. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Cho otworzył je, a do środka wszedł Hammond.
*Shus*
Trzasnęłam drzwiami do pokoju i rzuciłam telefon na łóżko.
- Kurwa mać. - zaklęłam, a słowa zawisły w powietrzu.
- Kochanie, co się dzieje ? - zapytał Sehun. - Od kilku godzin chodzisz jakaś poddenerwowana.
- Bo zrobiłam najgłupszą rzecz na ziemii i nie wiem co mam teraz zrobić. - przyznałam wściekła.
- Powiedz co takiego się stało ? - spytał i usiadł na przeciwko mnie.
- Puściłam Norene bez opieki, a teraz nie odbiera telefonu i strasznie się o nią martwię. - klepnęłam się w głowę. Nie zdawał sobie sprawy, że tak mnie to będzie bolało.
- Przecież Norene jest dorosła, więc da sobie radę. - powiedział Sehun. No tak. - pomyślałam. On przecież nie wiedział, że ona nosi w sobie nowe życie.
- Sehun... - zatrzymałam się i spojrzałam mu w oczy. - ...ona nosi pod sercem nowe życie. - gdy tylko wypowiedziałam ostatnie słowo rozpłakałam się. Chciałam ją mieć przy sobie, pomóc jej.
Sehun wpatrywał się we mnie milcząc. W końcu podszedł do mnie i mocno mnie uściskał.
- Trzeba ją znaleźć. - powiedział szybko. Oderwał się ode mnie, ubrał kurtkę i pociągnął za rękę na dół. Ubraliśmy buty i wybiegliśmy na dwór. Nagle stanęłam na schodach i spojrzałam na blondyna, który ze zdziwieniem w oczach odwrócił się w moją stronę.
- Ona nie odbiera telefonu. - rzekłam - Jak my ją znajdziemy ?
- Coś wykombinuję. - powiedział Sehun. - Znajdziemy ją, nie martw się.
*Norene*
Gdy tylko zobaczyłam mojego ojca chrzestnego, uśmiechnęłam się. Richard podszedł do mnie i mocno mnie uściskał.
- Moja najukochańsza chrześnica. - powiedział - Co się stało, dlaczego wróciłaś ?
Spojrzałam na niego i mojego ojca.
- Może chodźmy usiąść. - zaproponował Cho. Widział, że czuję się nieswojo. Usiedliśmy więc w salonie, schowałam ręce pod kolana i spojrzałam na rodzinę siedzącą przede mną.
- Jestem w ciąży. - wydukałam cicho. Mój ojciec wpatrywał się we mnie zdziwiony, a Richard wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
- Jak to w ciąży ? - zapytał nagle ojciec.
- Nie pytaj mnie jak to się stało. - odrzekłam od razu. - Zabezpieczyłam się. - zatrzymałam się na chwilę. - Nie mam pojęcia co poszło nie tak.
Byłam zażenowana tą całą sytuacją.
- A ojciec dziecka? - spytał Richard. Milczałam - Norene, gdzie jest ojciec dziecka ? - powtórzył wujek. Widać było, że bardzo poruszyła go ta wiadomość.
- Uciekł ! - krzyknęłam w końcu. - Po prostu uciekł. - powtórzyłam. Cho położył mi rękę na plecach i zaczął delikatnie muskać je koniuszkami.
- Co za skurwiel. - powiedział wściekły Richard. - Nie martw się Norene, my się Tobą zaopiekujemy.
- Richard, ja chyba wolałabym wrócić do Seoulu. - przyznałam po chwili.
- Nigdzie nie wrócisz. - powiedział kategorycznie ojciec. Widać, że Cho też nie spodobała się ta wiadomość. - Do porodu zostaniesz tutaj, tak będzie lepiej. Powiadomię twoją matkę żeby się nie martwiła.
- A szkoła ? - zapytałam zła.
- Pójdziesz tam z brzuchem ? - zapytał ojciec. - Wykluczone. zostajesz w Polsce do porodu. - zaaferowany wyszedł z domu. Po chwili słychać było, że odjechał. Richard zdążył usiąść i powoli dochodził do siebie.
- Dobrze moja kochana, - zaczął - na razie zostaniesz w Polsce jak mówił Jeremi, a później, jeśli na prawdę dalej będziesz chciała wrócić do Seoulu, pomogę Ci wyjechać. - skończył - A teraz może odpocznij. - ucałował mnie w czoło i wyszedł z domu.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi, że oni tu będą ? - spytałam po raz kolejny Cho i odsunęłam się od niego.
- Przepraszam Norene, nie chciałem zrobić nic złego. - odpowiedział i złapał mnie za rękę. - Nie denerwuj się. - uśmiechnął się delikatnie dotykając mojego brzucha. Poczułam się nieswojo, a zarazem przeszedł mnie miły dreszcz.
Odwzajemniłam jego uśmiech i dotknęłam jego dłoni, która znajdowała się na brzuchu.
- Ja też przepraszam, niepotrzebnie się na Ciebie złoszczę. - przyznałam po chwili. Ucieszył się.
- Odpocznij. - powiedział i zabał mnie do swojej sypialni. Położyłam się i momentalnie zasnęłam.
*Shus*
- Jak to do cholery nigdzie jej nie ma ?! - krzyknęłam. Było już po 4, a my nadal nie mogliśmy jej znaleźć.
- Dzwoniłem do szpitali, nikogo takiego u nich nie było. - przyznał Sehun - Policja powiedziała, że nic nie moga zrobić, bo nie minęło jeszcze 48 godzin. - przerwał - A nawet jeśli minie ustalony czas, nic nie będą w stanie zobić ponieważ Norene jest pełnoletnia.
- Co za cholerne buce. - powiedziałam wściekła.
- Shus, jest 4 w nocy, może ona śpi w domu. - powiedział Sehun. Miałam tylko nadzieję, że tak jest.
- No dobrze, obydwoje jesteśmy zmęczeni. Wróćmy do domu, odpocznijmy i poszukamy jej później. - powiedziałam. Gdy tylko wróciliśmy do domu. Nie wiedzialam jak zmęczona jestem, póki nie wtuliłam się w Sehuna i nie zasnęłam.
[2 miesiące później]
*Shus*
Zaczęła się szkoła, a Norene nadal nie dała znaku życia. Policja nie mogła nic zrobić, a ja chodziłam jak na szpilkach. Sehun ledwo ze mną wytrzymywał, mimo tego nie chciał okazywać mi, że czasem go ranię. Kai 2 miesiące nie wychodził z pokoju, a jeśli już to robił, była noc. Gdy zobaczyłam go dziś w szkole myślałam, że się rozpłaczę. Tak bardzo chciałam pomóc mu i Norene.
*Norene*
Wstałam z łóżka i od razu zeszłam na dół. Przez te dwa miesiące mój brzuch osiągnął już stadium małego arbuza. Mimo tego, że dziecko kojarzyło mi się z Chanyeolem byłam szczęśliwa, że zostanę matką. W kuchni przywitał mnie Cho.
---------------------------------------------------------------------------
ZAPOWIEDZI: moi drodzy, czas podany w zapowiedziach rozdziałów, jest czasem polskim.
Co do godzin rozdziałów, mogą nieco odbiegać od podanych w rozpisce. mam nadzieję, że podoba wam się to co piszę. Pozdrawiam ;).
Subskrybuj:
Posty (Atom)